sobota, 13 lutego 2016

Przyjaciel

  W pośpiechu się ubierałem. Pobiegłem do łazienki aby coś zrobić z moimi niesfornymi włosami. Próbowałem je rozczesać, ale jak na złość ciągle powracały do swojego pierwotnego stanu; po 5 minutach dałem sobie z nimi spokój. Wybiegłem z mieszkania zapominając o śniadaniu. Umówiłem się z moim najlepszym przyjacielem, Max'em o 15, a już było w pół do 16. Miałem nadzieję, że nie będzie na mnie za to wściekły. Zobaczyłem go przy kawiarni "Mac'dust".
- Sorry za spóźnienie - przeprosiłem go zadyszany.
Max spojrzał na mnie groźnie.
- To tak traktuje się najlepszego przyjaciela, Michael?
- No ja... ja naprawdę... - zacząłem się jąkać a on zaczął się śmiać.
- No wiem, wiem - mrukną rozbawiony moim zachowaniem.
Poszliśmy do jakiegoś dwu piętrowego sklepu sportowego. Zaczęliśmy rozglądać się za jakimiś deskorolkami. Wreszcie znaleźliśmy je w jakimś kącie sklepu. Obejrzeliśmy każdą dokładnie i oceniliśmy. Max wybrał czarną fiszkę, a ja niebieską longboarda. Zapłaciliśmy i pojechaliśmy do skateparku. Wybraliśmy drogę przez las. Była trochę dłuższa, ale za to tędy nikt prawie nie przechodził.
  Jadący przede mną Max gwałtownie się zatrzymał. Nie zdążyłem zahamować i chwilę później obaj leżeliśmy na glebie. Podniosłem się i zobaczyłem, że jesteśmy otoczeni przez grupkę ludzi, którzy się do nas szczerzyli. Czy ludzie to odpowiednie słowo? Nie, chyba nie, a raczej na pewno. Ich oczy były całkowicie czerwone, skóra prawie prawie  biała, a między zębami można było zauważyć dwa duże kły. Spojrzałem na Max'a i nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Jego blond włosy stały się brązowe, a błękitne oczy zielone. Chwilę później przede mną nie widziałem już mojego przyjaciela, tylko 2-3 metrowego wilka. Zwierzę złapało mnie zębami za ubranie i rzuciło na grzbiet.
- Trzymaj się mocno - usłyszałem głos w mojej głowie.
Złapałem się i patrzyłem na niego mocno zdezorientowany. Wilk musiał to wyczuć, bo za chwilę powiedział:
- Spokojnie Michael, później ci to wytłumaczę.
Postanowiłem mu zaufać i wtuliłem się w jego sierść. Po paru minutach byliśmy już w jakiejś jaski, a Max przybrał z powrotem postać człowieka. Usiadłem na podłodze i czekałem na wyjaśnienia.
  Po paru minutach zaczął mi opowiadać o wilkołakach i wampirach, a także o konflikcie między nimi. Czułem się jakby ktoś opowiadał mi jakąś niestworzoną historię. Max skończył i spojrzał na mnie trochę nie pewnie. W jego oczach dostrzegłem strach przed odrzuceniem z mojej strony. Gdybym nie zobaczył tego na własne oczy, pomyślałbym, że powinien udać się do psychiatry albo lekarza, ale jednak sam to widziałem, a jego historia utrzymała mnie w pewności, że nie mam żadnych halucynacji.
- Rozumiem... - powiedziałem po woli. - Trochę ciężko jest mi się pogodzić z tym, że mój przyjaciel jest wilkołakiem, ale jakoś sobie z tym poradzę.
Chłopak spojrzał na mnie z uśmiechem, ale przestał zrzedła na widok mojej miny.
- Ale nie mogę ci jednego wybaczyć - mówiąc to próbowałem się nie śmiać widząc jego minę. - Jak mogłeś mi o tym nie powiedzieć?
- No, no bo ja... - zaczął chłopak wyraźnie speszony.
Widząc jego minę zacząłem się śmiać, a on na mnie spojrzał ze zdziwieniem. Zacząłem się w końcu uspokajać.
- Chodź, wracajmy do domu - mruknąłem, a on tylko odpowiedział uśmiechem.
Gdy byliśmy z powrotem, zachowywaliśmy się tak, jakby nic si nie stało. Ale ja się nadal zastanawiam, jak to się stało, że Max jest wilkołakiem.